Muzyka

Muzyka zawsze była mi bliska. Słuchałam jej w domu i w drodze. Z pieniędzy uzbieranych na komunię kupiłam swój pierwszy keyboard. W 6 klasie szkoły podstawowej koleżanka pokazała mi program do tworzenia muzyki z funkcją nagrywania, który bardzo mi się spodobał. Kilka lat później pojawiła się pierwsza perkusja. Od tamtych chwil muzyka stała się częścią mojego życia.

Do podpisywania moich utworów używałam pseudonimu. Było to poniekąd próbą oddzielenia tego, co się działo w domu od spokoju, który czułam grając. Anowi to moje imię pisane od tyłu. Symbolicznie odwrotność tego co było kiedyś. Nazwa Anowi pomaga mi patrzeć w przyszłość.

Filmy

Tworzeniem filmów chciałam zająć się już wiele lat temu, jednak konieczność utrzymania stałej, pełnoetatowej pracy była wtedy ważniejsza. Myśl o nich towarzyszyła mi w każdej pracy i była na tyle silna, że któregoś dnia zdecydowałam się podążyć za nią.

Będąc dzieckiem starałam się nie zwracać na siebie uwagi, nie zawracać głowy tak, by stawać się jak najbardziej niewidzialna. Wyjście do ludzi, kierowanie ich wzroku na mnie było czymś nienaturalnym i bardzo trudnym. Zdecydowałam się na to dzięki przeświadczeniu, że mogę dotrzeć do ludzi, którzy cierpią na depresję, którzy potrzebują wiary w możliwość zmienienia swojego życia. To co mogę osiągnąć i do kogo dotrzeć filmami było dla mnie ważniejsze niż przeciwności pojawiające się na mojej drodze.

Przeszłość

Wychowałam się w domu pełnym przemocy i alkoholu. Urodziłam się jako drugie, niechciane dziecko o czym często przypominał mi mój ojciec. Mówił, że pije bo nie może sobie poradzić z ciężką sytuacją finansową i że przy jednym dziecku było by łatwiej. Rosłam w poczuciu winy za swoje narodziny i odpowiedzialności za sytuację w jakiej znaleźli się przeze mnie moi rodzice i siotra.

Jak miałam 8 lat pojechaliśmy razem do domku nad jeziorem. To wtedy wyłowiła mnie z wody moja ciocia, po mojej pierwszej nieudanej próbie samobójstwa. Nie chodziło o to, że chciałam umrzeć. Chciałam nigdy się nie urodzić. Czułam się odpowiedzialna za sytuację finansową rodziców, więc chciałam ją naprawić. Nie mogłam cofnąć się w czasie i nigdy się nie urodzić, ale mogłam zakończyć swoje życie.

Przemoc z każdym rokiem się nasilała. Przychodziłam do szkoły poobijana, posiniaczona z podbitymi oczami wymyślając nowe historie dlaczego wyglądam, jak wyglądam. Kiedy miałam 16 lat podczas jednej z naszej kłótni, ojciec zacisnął dłonie na moim gardle, na tyle mocno, bym nie mogła oddychać. To była najmocniejsza z naszych kłótni po której kazał mi się wynosić z domu. Wyszłam.

Teraźniejszość

Małymi etapami udało mi się wyjść z depresji, która trwała ponad 20 lat, oraz pozbyć się PTSD (Zespół Stresu Pourazowego), przez który niemal każdej nocy budziłam się z krzykiem i łzami.

Dojście do miejsca w którym jestem teraz było czasochłonne i nie należało do najłatwiejszych.

Miewam gorsze dni, ale od lat nie miałam myśli samobójczych. Dbam o swoje zdrowie fizyczne i psychiczne. W każdym miesiącu staram się robić jedną rzecz, której nigdy wcześniej nie robiłam. Moje serce zawsze będzie z tymi, którzy nie mogą się sami bronić. Chętnie wspieram organizacja i fundacje charytatywne dla zwierząt, dzieci i środowiska.